Skip to main content

Lunatic Soul – Navvie

Pisane po polsku „Nawie” a po angielsku „Nav” to inaczej słowiańskie zaświaty, również określenie dusz zmarłych. Jest mi więc bardzo miło powitać wszystkich w moich muzycznych zaświatach. Najnowszy album Lunatic Soul „Through Shaded Woods” mówi o wydostaniu się z nich, o przejściu na drugą stronę, o drugiej szansie, o powrocie do życia.

Obecne na grafice płyty i w najnowszym teledysku „tańczące dusze” sprawiają, że świat zmienia swój kolor na zielony. A kolor zielony to kolor uzdrowienia, nadziei i wolności.

W tych niezwykle trudnych czasach życzę dzisiaj każdemu z nas przede wszystkim uzdrowienia, nadziei i wolności.
Miłego oglądania!

Posłuchaj nowego utworu Lunatic Soul „The Passage”

„The Passage” jest jak wizytówka nowej płyty Lunatic Soul, na której trafimy do tajemniczego lasu pełnego dynamicznych, rytualnych tańców. Tytułowe „Przejście”, to cel podróży głównego bohatera, gdzie ma nastąpić oczyszczenie i ponowne narodziny.

„Shaded Woods” to nasze najgorsze traumy i koszmary, to nasze najtrudniejsze życiowe momenty. To również symbolika naszych obecnych, trudnych czasów. Przejście przez nie ma symbolizować ich przezwyciężenie. Niech ten utwór, jak i cała płyta, będzie taką pochodnią, która nie dość, że pomoże nam oświetlić mrok, to jeszcze przyda się do odganiania potworów.

Preorder: mystic.pl

Lunatic Soul „Through Shaded Woods”

I tak oto nadchodzi ten dzień. Jest mi bardzo miło ogłosić, że 13.11.2020 ukaże się najnowszy, siódmy już (!) album Lunatic Soul zatytułowany „Through Shaded Woods”.

„Shaded Woods” to nasze najgorsze traumy i koszmary. Przejście przez ten las ma symbolizować zmierzenie się z nimi, stawienie im czoła. To próba odwagi. Muzycznie udamy się tym razem w dźwiękową podróż zainspirowaną mrocznym skandynawskim i słowiańskim folkiem.

„Through Shaded Woods” ukaże się w wersji 1LP, 1 CD i w specjalnej rozszerzonej wersji 2CD zawierającej między innymi suitę „Transition II”, będzie też dostępny w streamingu i na wszystkich platformach cyfrowych.

Tracklista nowego albumu przedstawia się następująco:

1. Navvie 04:03
2. The Passage 08:57
3. Through Shaded Woods 05:51
4. Oblivion 05:03
5. Summoning Dance 09:52
6. The Fountain 06:04

Bonus disc:

1. Vyraj 05:32
2. Hylophobia 03:20
3. Transition II 27:45

Pierwszą odsłonę muzyczną poznamy już 25 września!

Preorder: mystic.pl

LS7

Pamietam ten moment, kiedy po zakończonej jesienią 2018 pierwszej odsłonie „Wasteland Tour”, wróciłem do domu zmęczony i szczęśliwy, i w ramach odpoczynku… zacząłem myśleć o kolejnej płycie.

Czas na Lunatic Soul, pomyślałem, tym razem niech będzie… zielony.

Rozsiadłem się wygodnie ze świeżo kupionym zeszytem, żeby sobie nową płytę tradycyjnie zaplanować. Byłem trochę zły, bo nigdzie nie było takiego z czystymi kartkami i zieloną okładką. Kupiłem jakiś z dziwną szarą. Na froncie widniał jednak element leśny w postaci sowy, pomyślem więc, że może brak zielonego nie zaburzy mi do końca wewnętrzej równowagi.

Zielony Lunatic, a więc tym razem… leśny, wikingowy, słowiański…

Na pewno trzeba byłoby stworzyć coś, co nie ma w sobie ani grama elektroniki. Wiadomo, bo las, bo powrót do korzeni. Muszą być tylko żywe instrumenty, coś jak na dwóch pierwszych płytach, tylko może już bez klimatów pustynno – orientalnych… Niech tym razem będzie po skandynawsku. Trzeba nagrać coś wikingowego, mroczno folkowego, trochę słowiańskiego, tylko oczywiście tak po mojemu.

Pomysł mi się spodobał, bo sam pochodzę przecież z krainy lasów i jezior i uwielbiam mroczną folkową muzykę. Poza tym, do cholery, Lunatic Soul powstał między innymi dlatego, że oprócz Petera Gabriela i Dead Can Dance zawsze uwielbiałem takie zespoły jak Hedningarna czy Garmarna.

Na Playstation kolejny raz tłukłem wtedy w Skyrim i byłem na świeżo po ukończeniu dodatku do Wiedźmina III „Krew i Wino”. Doszły mnie też słuchy, że Netflix zamierza nakręcić serial. Tak, to był kolejny znak ?

Dobrze, zróbmy więc „lunatyczną muzykę do Wiedźmina”, powiedziałem do siebie i otworzyłem zeszyt.

***

Zanim wziąłem do ręki akustyczną gitarę przypomniałem sobie jak to jest kiedy nie mam jeszcze kompletnie nic, żadnego dźwięku, i jak bardzo wtedy chcę przenieść się w przyszłość do momentu kiedy właśnie skończyłem płytę. Ach, gdyby tak można było trafić dokładnie w ten dzień – zasiąść na kanapie, założyć słuchawki, zamknąć oczy…

***

Powiem Wam, że podróże w czasie są naprawdę niezwykłym doświadczeniem.

MD